AUTOTECHNIKA NUMERY REKLAMA PRENUMERATA REDAKCJA






KRYZYS SIĘ KOŃCZY, CZY DOPIERO ZACZYNA? ZDANIA
SĄ PODZIELONE.
Ci usadowieni bliżej władzy twierdzą, że nigdy go naprawdę nie było. Z kolei inni, łaknący stanowisk, wyglądają go jak zbawienia. Może się uda, może wszystko się powywraca, a ich przy okazji jakiś prąd wypchnie
na szczyt?
Wydawałoby się, że powyższe dywagacje dotyczą polityków.
Z pewnością. Ale nie tylko. Taki duży, ale sztuczny (bo dotyczący tylko struktur finansowania) kryzys jest dla wielu niezwykłą okazją. Na przykład stocznie - ktoś je kupuje, ale nie wiadomo kto. Jedno jest pewne, że płaci
o wiele mniej niż są warte, nawet dziś, gdy ich wartość jest minimalna, bo mało kto potrzebuje statków i nikt przytomny nie chce stoczniowców-związkowców.
Podobnie jest w branży samochodowej, tyle że tu wygrywa ktoś, kogo w powszech- nej polskiej opinii nikt by o to nie podejrzewał. Fiat. Niegdyś koncern, który tworzył historię motoryzacji, później klasyczny przykład na to, jak można spaprać swoje dobre imię. Ale wystarczyło kilka lat dobrego zarządzania, może trochę szczęścia i (piszemy o tym kilka stron dalej) włoska firma przejmuje dawniejszych gigantów prawie za darmo. Czy jej to wyjdzie na zdrowie, to już inna sprawa. Sergio Marchionne nie będzie rządził wiecznie, poza tym za oceanem ciągle są i będą działały rozpasane związki zawodowe. Wchodzenie w spółkę ze związkami to rzecz ryzykowna. Daimlerowi to się nie udało, uciekł spod gilotyny w ostatnim momencie, ze stratami. Cóż, zobaczymy. Jednak nawet ci Polacy, którzy Fiata nie cenią, powinni mu jak najbardziej kibicować. Po pierwsze dlatego, że wielu z nich ma niezłą pracę w tym koncernie. Po drugie zaś, z Włochami zawsze jakoś mogliśmy się dogadać. Może dlatego, że nigdy nie było wojny polsko-włoskiej? I właśnie dlatego nie należy wykonywać głupich ruchów. Jest coś w rodzaju kryzysu, niektórzy mają naprawdę poważne kłopoty. A dla innych (znowu związkowcy), problemem jest za dużo uczciwie opłacanej pracy. Może chcą się zamienić z ludźmi z Chryslera? Na szczęście większość ludzi namawianych do strajków rozumie, że najwięcej wygrają, gdy okażą się lepsi od kolegów z Detroit i Russelsheim. Warto pomyśleć, jaki ruch będzie najmądrzejszy.

Redaktor Naczelny

Jerzy Dyszy



Uwaga! tutaj pełen tekst materiału Andrzeja Glajzera o historii 4WS

tutaj:
spis treści rocznika 2005/2006

spis treści rocznika 2007
spis treści rocznika 2008 (do 09.2008)


       W bieżącym numerze
W następnym numerze

Piątek, 03 Lipca 2009

Projekt i wykonanie - InterGraphic - Design Agency