AUTOTECHNIKA NUMERY REKLAMA PRENUMERATA REDAKCJA







KILKA TYGODNI TEMU W SAMYM ŚRODKU SEZONU OGÓRKOWEGO,
zaczęła krążyć w mediach informacja o przymusowych kursach, które będą musieli przebyć ubiegający się o zawód kierowcy autobusu. Informacja zbiegła się
z paroma innymi sensacjami na temat wypadków polskich autobusów, miała więc bardzo dobre podłoże. Co prawda owych wypadków było w tym roku o wiele za mało, by zrobić z tego tragedię narodową (prawdę mówiąc, biorąc pod uwagę natężenie ruchu turystycznego nie było ich prawie wcale), ale całość bardzo dobrze się nadawała na wypełniacz niebieskiego ekranu.
Ale teraz już wiemy. To Unia kazała lepiej przeszkolić kierowców zawodowych i nie miało to zupełnie związku z naszymi konkretnymi wypadkami. Co ciekawe, odpowiednie dyrektywy unijne powstały w roku 2003, natomiast zmiany w naszym prawie nastąpiły właśnie teraz, na kilka dni przed narzuconym pięć lat temu terminem rozpoczęcia ich obowiązywania. Piszemy zresztą o tym szerzej
w materiale o symulatorach jazdy.

Widać wyraźnie, że unijni ustawodawcy, w swojej trosce o bezpieczeństwo na drogach dali krajom członkowskim pięć lat nie tyle na dostosowanie prawa (bo to jak widać można zrobić w miesiąc), co na organizację nowych, bardzo zaawansowanych szkoleń na tzw. kwalifikację wstępną kierowcy zawodowego. Był to czas na budowę symulatorów, organizację ośrodków szkolenia, w których można by się naprawdę nauczyć jeździć, itp. No i oczywiste jest, że u nas będzie to fikcja. Dla wchodzącego w ten zawód 280 godzin szkolenia? Raczej 280 godzin zbijania bąków, bo brakować będzie przecież materiałów, przyrządów
i szkoleniowców, którzy wiedzą, czego by można uczyć przez tyle czasu. Oczywiście, może kilku by się znalazło, ale gdy przemnożyć liczbę obecnych
i przyszłych kierowców zawodowych przez liczbę godzin szkoleń, która będzie ich obowiązywała, okaże się, że tylu wykładowców nie ma i nigdy nie będzie. Realne są tylko pieniądze, które trzeba za to zapłacić. Mówiono o koszcie rzędu
10-15 tys. zł, obecnie wspomina się o 4 tys. zł. A więc 14 zł za godzinę? No to ja gratuluję takiego szkolenia. A i tak kierowców nie będzie stać, bo to przecież (gdyby traktować poważnie) ze trzy miesiące wyjęte z życia.

Cała sprawa wydaje mi się zresztą niezwykle dęta. Przede wszystkim szkolenie kierowców to sprawa beznadziejna. Tak naprawdę 260 godzin wykładów (samo to już budzi pusty śmiech) i 20 godzin jeżdżenia w kółko nigdy nie spowoduje, że kursant naprawdę czegoś się nauczy. To jest akurat fach, w którym liczy się doświadczenie zdobyte w boju, a więc np. konkretna praca za kółkiem, ale najpierw pod okiem starszego kolegi, potem samodzielna, ale łatwa, itp.
Po drugie, znając efekty tzw. "zaawansowanego szkolenia kierowców" samochodów osobowych, (a przecież owe nowe szkolenia kierowców zawodowych to właśnie coś takiego) przewiduję, że owi "wyszkoleni" będą powodować jeszcze więcej wypadków. Mechanizm jest prosty: "byłem na kursie, to umiem". Tylko naprawdę myślący i doświadczeni kierowcy wiedzą, że ich nauka nie skończy się nigdy i nawet po 30 latach coś ich może zaskoczyć. A więc Unia zafundowała nam następną żabę, a myśmy ją łyknęli.
Zapomnijcie o autobusach, przyszedł czas chodzenia piechotą.


Redaktor Naczelny

Jerzy Dyszy


Uwaga! tutaj pełen tekst materiału Andrzeja Glajzera o historii 4WS

tutaj:
spis treści rocznika 2005/2006

spis treści rocznika 2007
spis treści rocznika 2008 (do 09.2008)


      W bieżącym numerze
W następnym numerze


XIX Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne
i
XIX Międzynarodowe Targi Technik Motoryzacyjnych

Poniedziałek, 06 Października 2008

Projekt i wykonanie - InterGraphic - Design Agency